KIEDY NIE MA NA NIC SIŁY I CIĄGLE CHCE SIĘ SPAĆ

sleep

Przyznam się Wam, że ostatnio nic mi się nie chce. I tak jest co roku o tej porze, kiedy z utęsknieniem czekam na wiosnę. Chcę słońca, wody i powietrza. Tak, właśnie tych żyjących żywiołów. A co mam? Śnieg z deszczem, szarą ponurość i ….nic mi się nie chce.

Ale ileż można. Kiedyś trzeba skończyć tą zimową ciszę i zastój w umyśle i trzewiach. Koniec ze sztucznymi pomidorami i ogórkami. Czas na nowalijki, które nie są może zbyt zdrowe, ale dają nadzieję na to, że czas kiedy będzie cieplej nadchodzi i świat budzi się do życia.

Jeszcze kilka dni na śpiochu a potem pobudka!

Teraz jest najgorzej, bo teraz jest czas przesilenia. Nie wiadomo ile to potrwa ale trzeba walczyć. Bo walka to życie. Wyspać się, odpocząć, nasycić witaminami (jakie są dostępne? Tylko sztuczne?) i trochę poruszać na świeżym powietrzu, na podwórku burym, albo na basenie i w saunie. O tak, sauna się przyda na pewno. Toksyny to coś czego należy się pozbyć. I to jak najszybciej!

Znów zaszyć się pod kocykiem i czytać?

No, to akurat zawsze warto. Wieczne zaległości w czytelnictwie dopadają o każdej porze roku. I znów walka! No bo co wybrać? Nie, inaczej… Co wybrać w pierwszej kolejności?
Mroczny kryminał cały czas na czasie. Ale na snucie podróżnicze już też smak człowieka nachodzi. (ach, ta Australia!). Może jakiś horror? Mhm, może zbyt odważnie? Ale dreszcz emocji nie jest taki zły…

Bo ja wiem? Chyba czas żeby zrobić konkretny balans pomiędzy wypoczynkiem a rozrywką. Przerwą od pracy, od codziennych zadań, rytmu, tempa, dobrego zorganizowania.

Może chodzi o bałagan, chaos, wyluzowanie absolutne. Aż do osiągnięcia do poziomu nudy? Zwinięcia się w kilka warstw kołder, poduszek i kocyków i przespanie tego czasu?
Może właśnie o to chodzi. Teraz. W okresie przejściowym, który chyba nie przypadkiem jest taki w przyrodzie: niedookreślony, trochę nieobecny, w próżni, bez konkretnego celu, wygaszony i spokojny.

Ale skąd w ogóle taki pomysł?

Przecież to nie są wakacje ani urlop. Taka przerwa znikąd. Przerwa konieczna na naładowanie sił. Bo siły już zaraz będą potrzebne, bardziej niż teraz. Dlatego teraz trzeba się o nie postarać, trochę odpocząć, trochę się rozerwać, oczyścić ciało i umysł (bądźmy zen), zanim przyroda porwie nas w wir życia na nowo.

Kiedy to będzie? Jak ten przystanek stanie się przeszłością a słońce będzie częściej świecić. Tyle, że trzeba jeszcze trochę odczekać. No to mamy poczekalnię. Proszę wsiadać, drzwi zamykać i rozkoszować się tym, co aktualnie jest nam dane. Nawet jeśli to tylko coroczne grymaszenie.

Ps Zdecydowałam się jednak na przeczytanie horroru. Już niedługo opiszę czy gatunek się spisał. Zapowiada się dobrze, bo to horror w wydaniu islandzkim – „Pamiętam cię” Yrsa Sigurdardóttir.