BILET WSTĘPU NA WESELE U RODZINY

Zaproszenie na wesele było. Na spotkaniu rodzinnym dowiedzieliśmy się, że do koperty trzeba włożyć tyle, żeby koszt za osobę (gościa) się zwrócił, czyli przynajmniej tak modną dziś kwotę 500 (plus).
Chciało by się powiedzieć „klient nasz pan”, ale nie do zapotrzebowania klienta było nam dane się dostosować, ale omawianej już na łamach bloga cioci L.

Nadszedł czas przygotowań. Spełnianie życzeń i zamarzeń Pary Młodej, nawet najbardziej w naszym pojęciu absurdalnych. Przyjęliśmy je jednak do wiadomości. Czasem dyskusja jest zbędna. Nie dyskutowaliśmy. Wykonaliśmy gonitwę z wywieszonym ozorem to tu to tam, byle zadaniom sprostać. I sprostaliśmy. Na 100% sprostaliśmy, a jakże!
Do wesel mamy podejście mniej więcej takie jak do zadań, które wykonać trzeba czy się chce czy nie chce. Trzeba było więc pójść. To poszliśmy.

Nie nam oceniać wesela. Jako bywalcy sporadyczni nie mamy do tego prawa, więc go sobie nie damy i oceny nie będzie. Zresztą, kto by chciał czytać jakieś marudzenia.

PIOSENKI ZNANE I LUBIANE CZYLI OD WESELA DO WESELA

światła

Lubicie disco-polo?
Bo ja…, bo ja wiem? Poradźcie, co mam odpowiedzieć? Czy teraz się mówi, że się nie lubi czy że się lubi? Która odpowiedź jest dobra? Jak moda? Czy nie moda? Bo na bieżąco nie jestem.
( z ostatniej chwili: w Warszawie się mówi, że się lubi. A ja akurat z Warszawy nie jestem)
W czasie kiedy Wy będziecie się zastanawiać przejdę do meritum sprawy.
Otóż, nie ważne jakie piosenki nam Polakom się podobają (tak ogólnie). Ważne jakie znamy. Jakie nam się dobrze (lub w ogóle) kojarzą. I jak bywam na weselach (a trochę bywam, niestety) to widzę, że co prawda nikt nie przyznaje się do lubienia piosenek disco polo, ale każdy je zna. Na pamięć. I melodię i słowa.
Bo wyobrażacie sobie jaka to wiocha nie znać na pamięć „ona tańczy dla mnie”? nie wiecie, bo znacie? No właśnie.

A ja kiedyś:
po pierwsze byłam na weselu.
po drugie nie znałam na pamięć „ona tańczy dla mnie”
po trzecie nie znałam tej piosenki w ogóle

Spytacie jak to się robi?

No cóż, była to z mojej strony wielka zniewaga, nieuwaga i nierozwaga. Bo o mały włos, z tego powodu od stryjka nie dostałam w nos (to nie był mój stryjek, ja nie mam stryjków, tylko wujków i to też bez skojarzeń!).
Nie znałam, nie umiałam, nie śpiewałam. Bo ja nie śpiewam, szczególnie jak ktoś prosi i się domaga. Jak popiję też nie śpiewam (chyba, ze za pieniądze). A poza tym nie piję.
Wracając do disco polo, to filmu o tym tytule nie widziałam. Ale akurat film chcę zobaczyć. Bo akurat filmy lubię oglądać. Gorzej ze słuchaniem piosenek.

A teraz wracając do wesela.

Która dziewczyna nie pragnie żebyś chciał przetańczyć z nią całą noc, czyli piosenki Anny Jantar
No właśnie, która? Może tylko ta co nie lubi tańczyć albo już nie lubi tańczyć z tym panem, z którym przyszła na wesele i to akurat dla niej nie jest pragnienie. Ale to jeszcze nie powód żeby kapela weselna nie grała piosenek, które są tak zwanymi samograjami. I akurat tych piosenek też nie znam na pamięć, ale wiem, że cała sala śpiewa i chętnie o nie prosi. Nie mówiąc już o Parze Młodej. Piosenki Anny Jantar należą do ścisłej czołówki wyborów oprócz „Kawiarenek”, albo same przeboje „Czerwonych gitar”, bo „Gdzie się podziały tamte prywatki” i jakiegoś standardu jazzowego, mogą być „Kawiarenki” (nie, to nie jest moja pomyłka). Ale o gustach się nie dyskutuje. My tu rozmawiamy o piosenkach.

ślub

Wiec tak…, my tu gadu, gadu a tu:
„Jest już ciemno, ale wszystko jedno”….
No to jak wszystko jedno, to grajcie co chcecie? Tylko żeby było znane i lubiane. Bo jak nie, to co za gówniany zespół na to wesele Młodzi zamówili?

disco

Ale o gustach się nie dyskutuje. A ja wam swoich ulubionych piosenek nie proponuje. Nikt by ich na weselu śpiewać nie chciał i tekstów ich na pamięć nie zna. To i lepiej. Zawsze niech będzie słońce. Zawsze niech będzie jakaś alternatywa.

A jak nie to chociaż: „W pustej szklance pomarańcze” jak śpiewał Piotr Kupicha z zespołu „Feel” o dobytku narratora tekstu piosenki.

Ps czyli autor piosenki ma na myśli szklankę w połowie pustą czy w połowie pełną? Jakieś tłumaczenie psychologa? Poproszę…