ŚWIĄTECZNE PREZENTY – OPOWIADANIE

prezent

To taki krótki grymas twarzy. Niezadowolenie, którego nie chcemy dać po sobie poznać. Taki uśmiech, który chcemy wywołać na twarz, ale nic z tego nie wychodzi. I gęste przełykanie śliny, bo ogólnie chcielibyśmy nawet coś powiedzieć, ale słowa grzęzną w gardle. I nawet coś mówimy. Ale potem sami nie pamiętamy co mówiliśmy.
Prezenty świąteczne.

Te, które dostajemy, chociaż to nie ich oczekiwaliśmy.
No niby nic takiego. Nie ma sprawy. To tylko prezent. Przecież to wcale nie jest takie ważne. No właśnie. Nie ważne. Ale też jakieś niemiłe, chociaż ktoś chciał żeby miłe było.

I atmosfera gęstnieje.

I już wiadomo, ze prezent nietrafiony.
I już wiadomo, że jest problem, chociaż przecież niby to nie problem.

Cholera! Cholera jasna!

Zmiana tematu, zmiana klimatu, próba zmiany kwaśnej miny.
Trzeba się ogarnąć. To tylko prezent. Może wziąć głębszy oddech, pomyśleć pozytywnie, o czymś innym pomyśleć. Po prostu.

No bo to przecież proste….Powinno być proste!
To idiotyczne. Głupota tak myśleć. O prezencie. Że to nie tak…

Cholera!

Jestem dorosły a martwię się jak dziecko, albo jak baba jakaś.
Ale swoją drogą, jak mogła nie wiedzieć… Nie rozumiem, dawałem znaki, mówiłem…
Ok! Chciała żeby było praktycznie. Żeby się przydał na co dzień.

Ale do czego się przydać ma?

Chyba, że jej ma się przydać. Jej zrobić lepiej że mnie kupiła. Go. Jego. Jemu. Mnie.
Mnie.
Dla mnie.

Może???