O ZDROWIE NA STAROŚĆ ZADBAJ JUŻ DZIŚ

Helena Norowicz

Zdjęcie pochodzi ze strony marki BOHOBOCO

Sport to zdrowie. Chociaż nie mam tu na myśli sportu wyczynowego, ale taki codzienny rodzaj ruchu: ćwiczeń, zajęć gimnastycznych czy treningów sportowych, które wzmacniają siłę, kondycję i pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie, przez co też zdrowie.
W zdrowym ciele, zdrowy duch. A warto jak najdłużej pozostać zdrowym i młodym. To zdecydowanie się bardziej opłaca. Ale nie o tym chciałam dziś napisać. Bo o tym zapewne dobrze wiecie.

Bo ten wpis został wykonany dzięki temu, że wczoraj dotarłam przez przypadek do reklamy marki BOHOBOCO. Od jakiegoś czasu interesują mnie działania polskich projektantów na rodzimym rynku i właśnie BOHOBOCO to firma, o której dobrze się mówi, bo dokonania Kamila Owczarka i Michała Gilberta Lacha mają styl i klasę jakiej nie powstydziliby się ani nowojorskie, ani paryskie domy mody. Klasyka, nonszalancja ekstrawagancja i wdzięk. To ich znak firmowy. Jest jeszcze jedna ciekawostka, która spowodowała, że stroną BOHOBOCO zainteresowałam się na dłużej.

Owszem, stroje są piękne. Ale moją szczególną uwagę przyciągnęła kampania z roku 2015. I jeszcze bardziej występująca w niej modelka. Stroje BOHOBOCO reklamowała swoją twarzą 82 letnia emerytowana aktorka Helena Norowicz.
Niezwykłe z racji przypisanego modelkom młodego wieku. I niezwykle ciekawe i inspirujące ze względu na eksperyment, który należy do bardzo udanych.

Helena Norowicz prywatnie

Fot. Michał Zagórny/ naTemat.pl

Helena Norowicz burzy zdjęciami konwencjonalne podejście do starości. Do utrwalonego wizerunku osoby starej, zgarbionej, schorowanej, wyglądającej według znanego babcinego schematu. Pani Helena Norowicz wygląda bardzo dobrze. Jest szczupła, zgrabna, ma długie pięknie wyglądające włosy, i co widać na niektórych zdjęciach, jest bardzo elastyczna (wygimnastykowana).

To zaintrygowało mnie jeszcze bardziej. Postanowiłam dowiedzieć się więcej o aktorce i poznać jej biografię zawodową.

Dotarłam między innymi do autoryzowanego wywiadu, którego Norowicz udzieliła pewnej dziennikarce.
Aktorka twierdzi tam, że pewne cechy dobrego wyglądu zawdzięcza genom. Ale całą resztę regularnej fizycznej pracy nad sobą i gimnastyce. Zdrowemu trybowi życia, w którym zawsze było dużo ruchu. Od dziecka interesowała się akrobatyką i ćwiczyła ją z dobrym skutkiem przez wiele lat. Tak, jak zresztą siatkówkę. Sport na tyle ją zauroczył, że nawet chciała zdawać na AWF. Szczęśliwie dla swoich dalszych losów zaspała na egzamin.
Została aktorką. Trochę z przypadku, ale chyba bardziej z wielkiej miłości do tego zawodu, który pochłonął ją w pełni. Była aktorką Teatru Klasycznego w Warszawie (dziś Teatr Studio) i aktorką Józefa Szajny, z którym zwiedziła kawał świata.

Aktorka twierdzi, że w dobrym zdrowiu i kondycji utrzymuje ją od lat ciężka praca i ćwiczenia gimnastyczne, ale takie, które sama sobie ustala. Dziś, kiedy jej wiek przekroczył magiczną 80-tkę jej bilans zdrowia wynosi 65 lat. To bardzo dobrze! Ale aktorka nawet na emeryturze jest bardzo aktywna. Zajmuje się ciężką pracą na działce, jak widać z bardzo dobrym skutkiem.

Do tego doszły kampanie modowe, które są dla niej jako osoby już starszej przede wszystkim nowym ciekawym wyzwaniem odbiegającym od tych, do których była jako aktorka przyzwyczajona. Bo podejście do tego zajęcia, jak twierdzi sama Norowicz, nie polega na tworzeniu postaci, ale służeniu swoim ciałem dla oddania charakteru ubrania.

Bohoboco

Zdjęcie ze strony marki BOHOBOCO

Swoją drogą to bardzo zaskakujące z pozycji obserwatora, więc pewnie tym bardziej dla samej zainteresowanej, która została modelką, w wieku, w którym pewnie siebie o ten rodzaj wyzwania nie podejrzewała. A jednak je przyjęła i wykonała perfekcyjnie. Popatrzcie na jej zdjęcia. Dosłownie zapiera dech.
Ostatnio nie poznałam już dawno nikogo, kto lepiej odzwierciedlałby to nieco wytarte już przysłowie: w zdrowym ciele zdrowy duch.

Ps Zapamiętajcie nazwisko pani Heleny Norowicz. I niech jej sylwetka i osobowość przypomina wam, żeby o swoje jutro zadbać już dziś.
A panią Helenę Norowicz już niedługo zobaczyć będziecie mogli na deskach Teatru Syrena w Warszawie w spektaklu „Dogville” w reżyserii pary aktorskiej Aleksandry Popławskiej i Marka Kality na motywach „Dogville” Larsa von Triera. To może być bardzo mocne i ciekawe wydarzenie kulturalne.

MOJE ULUBIONE KOSMETYKI NATURALNE DOSTĘPNE DLA KAŻDEGO

woda

Dziś temat z wyjątkowo dziewczyńskiej półki. Bo zdrowie i uroda są dla kobiet bardzo istotne, bo każda z nas chce być piękna i dobrze się czuć we własnej skórze.
Mamy czasy, w których ciągle jeszcze, mimo ruchów minimalistycznych, panuje w Polsce ogromny konsumpcjonizm. Wiele z nas kupuje na co dzień mnóstw kosmetyków: kremów, pellingów, pomadek, i innych cudeniek. Myślę, że nie zawsze potrzebnie. Chociaż też jestem zwolenniczką kosmetyków. Ale staram się trzymać umiar. Bo niektóre z nich nie są mi potrzebne. Po prostu mogę je zdobyć nie kupując albo sama wykonać w bardzo prosty sposób w domu.
Oto kilka, które z pełną odpowiedzialnością polecam.

UŚMIECH
Najbardziej do twarzy nam z uśmiechem. Jesteśmy pogodniejsi a to samo w sobie dodaje uroku. Wyglądamy lepiej. Radość choćby najmniejsza lepsza jest niż smutek. Starajmy się uśmiechać jak najczęściej. Nie zawsze jest powód do uśmiechu? Wiem. Ale można sobie ten powód czasem wyobrazić albo przypomnieć po prostu coś miłego, albo coś co kiedyś nas rozśmieszyło. Ale najlepiej jest po prostu uśmiechnąć się do drugiego człowieka. Bo i jemu wtedy będzie przyjemniej. Bo uśmiech to dobre emocje i dobra energia. I ćwiczenia dla mięśni twarzy. Bezcenne.

CIEPŁY LETNI DESZCZ
Jeśli deszcz, to najlepiej ten letni, który jest taki orzeźwiający ale też ciepły. I ciekawostka, taki deszczyk może poprawić stan naszej cery. Bo ją nawilży i przez to będzie wyglądała zdrowo i promiennie. A i tak nawilżać cerę wypada regularnie. Więc deszczyk (byleby czysty, a nie o dużym natężeniu zanieczyszczeń) może naszą cerę wspomóc.

SOK Z WYCIŚNIĘTYCH ŚWIEŻYCH OWOCÓW LUB KOKTAIL
Staram się codzienne jeść owoce. Bo je po prostu uwielbiam. Dobrze służą mojej skórze i samopoczuciu. Często też je po prostu miksuję. Robię je bez dodatku cukru. Jeśli chce żeby koktajl był słodki dodaję banana, miód lub syrop klonowy. Lubię też koktajle owocowo-warzywne. Buraka łączę z marchewką, albo szpinak z ananasem i bananem. Możliwości jest wiele. Zależą od naszych upodobań smakowych. Jeśli nie mam w domu wyboru owoców to staram się zjeść chociaż jedno jabłko dziennie. Zdrowa zasada!

owoce

MASECZKA Z JABŁKA I JAJKA
Zetrzeć obrane i umyte jabłko (wystarczy połowa) na papkę i położyć na umytą skórę twarzy. Potrzymać parę minut. Zmyć chłodną wodą. Proste? A efektywne.
Albo wersja trudniejsza: zetrzeć jabłko na papkę i dodać żółtko. Wymieszać z kilkoma kroplami wody utlenionej. Położyć na skórę twarzy na 20 minut. Po zmyciu maseczki skóra będzie miała ładny kolor i będzie odżywiona.

CYTRYNA
Cytryna kojarzy nam się z dużą dawką witaminy C. I faktycznie dawka jest spora. Chociaż dzika róża, czarna porzeczka, pietruszka czy czerwona papryka mają jej więcej. Ale cytryna to też owoc, który spełnia naprawdę wiele innych funkcji. Staram się zawsze mieć je w domu, bo tak naprawdę wykorzystuje je w jakiś sposób codziennie. Od cytryn jestem tak jak od kawy, chyba uzależniona. Rano wypijam (jeśli tylko czas mi na to pozwala) szklankę wody przegotowanej lub mineralnej z połówką wyciśniętej cytryny. Potem na ogół do szklanki z wodą wkładam plasterek cytryny. Czasem zastępuję ją limonką. Stosuję też cytrynę na przebarwienia na twarzy i dłoniach. Skutkuje więc od czasu do czasu to robię. Wcieram też sok z cytryny w łokcie i stosuję na pięty stóp. Nie są wtedy takie szorstkie.
Cytryny używam też w kuchni. Pstrąga zapiekam z kilkoma plastrami. Wkładam je do środka ryby i wkładam do piekarnika. Ewentualnie nacieram wierzch ryby startą skórką. Lubię smak, zapach i działanie tego żółtego owocu. Dal mnie w pielęgnacji i kuchni niezbędny.

WODA
Wody piję dużo. Przede wszystkim dlatego, że niczym innym nie mogę napić się tak wyczerpująco jak wodą. Poza tym po prostu lubię ją pić. Jestem przyzwyczajona do picia około1,5 do 2 litrów dziennie. To odpowiada zapotrzebowaniu na wodę mojego organizmu który przy okazji oczyszczam.

PEELING Z KAWY Z OLEJEM MIGDAŁOWYM I OLIWĄ Z OLIWEK
Zrobić taki peeling jest naprawdę łatwo. A efekty po jego zastosowaniu są rewelacyjne.
Jak zrobić?
Wystarczy dzień wcześniej zaparzyć kawę po turecku i taką odstaną połączyć następnego dnia oliwą z oliwek i olejem kokosowym. Proporcje wyczujecie same. Skóra jest odżywiona, nawilżona, naskórek lekko złuszczony. Super!
Jeśli chce zrobić peeling ust to rozsmarowuję w palcach trochę cukru z olejem migdałowym i nakładam lekko je ścierając. I gotowe.

SAŁATKI
Uwielbiam wszelkie sałatki. Szczególnie na bazie sałat: lodowej, masłowej, rzymskiej, rukoli, roszponki czy innych. Najlepiej z dodatkiem sosu winegret na bazie dobrej oliwy z oliwek. A dodatki? Pomidorki, papryka, ogórki, fasola, cieciorka, słonecznik prażony, mango, awokado i tuńczyk albo łosoś. Za sałatkami na bazie majonezowej nie przepadam, bo majonez jest niedobry dla mojej skóry. Powoduje wypryski i pogarsza jej koloryt.

sałatka

Kilka bardzo prostych i myślę, że całkiem dostępnych metod i produktów i poczujemy się lepiej i zdrowiej. A w oku pojawi się błysk!

ŚCIEŻKA ZDROWIA

Ścieżka

W naszym mieście jest dużo zieleni i jeszcze więcej jezior. Zgodnie z przysłowiem „w zdrowym ciele zdrowy duch” postanowiliśmy dziś zadbać o ciało. Ze szczególnym uwzględnieniem stawów. O stawach, powiem szczerze, sami nie pomyśleliśmy, ale miły pan emeryt, z którym ucięliśmy sobie pogawędkę, podpowiedział nam, że to właśnie dla swoich stawów robi dwa, trzy okrążenia jeziora dziennie. Sporo! Naprawdę nieźle. Nam wystarczyło jedno okrążenie, a i tak już poczuliśmy zmęczenie. Ale my ciągle jeszcze jesteśmy na etapie wypracowywania w sobie kondycji. Bo w tej materii u nas jeszcze kiepsko, ale pracujemy nad tym, żeby było coraz lepiej. I będzie! Takie mamy postanowienie na nowy sezon.
Czemu wybraliśmy właśnie taki rodzaj spaceru? Bo mieliśmy w tym wypadku połączenie lasu, jezior, parku z ławeczkami a także ścieżki miejskiej, na której ustawiono przyrządy do ćwiczeń. Przyjemne z pożytecznym. A i urozmaicenie jest. Więc fajnie.

WP_20160824_089WP_20160824_106

WP_20160824_036

Obiecaliśmy sobie, że będziemy więcej się ruszać i żeby nie być gołosłownymi wzięliśmy się za to skutecznie. Bo to już kolejna nasza wyprawa po zdrowie. Wyprawa, która jest czasem tylko spacerem we własnym tempie a czasem marszobiegiem. I znów jakieś urozmaicenie.
Kilka godzin w ruchu, na świeżym powietrzu dziennie i człowiek czuje się lepiej. Po prostu już wiemy, że warto. Jak skończyliśmy narzekać na to, że nigdy na spacery nie ma czasu to i czas się znalazł. Mniej oglądania telewizji i siedzenia w fotelu, za to więcej ruchu na powietrzu, czyli bilans dodatni.
I nawet nie ważne jaka jest pogoda. Zabieramy ze sobą płaszcze przeciwdeszczowe, parasole i okulary przeciwsłoneczne. Szykujemy kanapki i herbatę w termos, koniecznie jakieś owoce i tyle nas nasze mieszkanie widziało.
W tym roku pogoda zmienna, czasem słońce, czasem deszcz, ale to nam nie przeszkadza. Stwierdziliśmy, że uznamy to za dodatkowe urozmaicenie. I jak już w ten sposób podeszliśmy do tematu to się wszystko jakoś poskładało i korzystamy z uroków przyrody aż do wyczerpania sił. Jak jesteśmy zmęczeni przysiadamy na ławeczce, jemy samodzielnie przygotowany posiłek albo coś tam sobie czytamy. Bo zapomniałam dodać, że książki lub gazety też są naszymi towarzyszami w spacerach. I całkiem już sporo literatury pięknej, fachowej i motywacyjnej udało nam się przy okazji przyswoić. Czyli wszystko staramy się robić pod kontrolą bez uszczerbku dla umysłu.

Jak wracamy do domu czeka już na nas Brysia (nasz kotek) i często bywa tak, że wychodzimy na spacer jeszcze z nią. A jak Brysia akurat nie jest zainteresowana spacerem, to może właśnie trzeba odnieść książkę do biblioteki albo zrobić zakupy, więc do ilości zrobionych kroków do tej pory dodać można ich jeszcze trochę. I dziesięć tysięcy gwarantowane. My ich nie odmierzamy pedometrem (krokomierz) po prostu idziemy. Podobno te 10 tysięcy to tyle, ile powinno robić się dziennie kroków dla naszego zdrowia. Co więcej, dla szczupłej talii, urody i młodego wyglądu… Zmniejszenia cholesterolu i odpowiedniej szybkości ciśnienia tętniczego. W sumie to wszystko idzie w parze. Dla mnie rewelacja. A kondycja się już poprawia. Taki styl życia wybieramy.

promenada

Istotnie jest, żeby ruszyć się z przysłowiowego fotela i zamiast ciągłego niezadowolenia i gnuśnienia zacząć cieszyć się życiem. Nam już znudziło się to marnotrawstwo czasu. I oby tak dalej. Co ja mówię, oby było jeszcze lepiej! Trzymam za nas kciuki!

Ps. My już odczuwamy dużą poprawę szybkości i jakości pracy, koncentracji i ogólnej produktywności. Nie pozostaje nam więc nic innego i jak Was zachęcić. Bo może i Wam się spodoba?

Na co ta moda? Na ażur czy abażur czyli sukienka ażurowa

sukienka ażurowa

Chyba wiecie jak to jest z plotką? Ma to do siebie, że wiadomości, które się przenoszą drogą różną bywają na tej drodze zmieniane i zniekształcane. Kolejni plotkarze dodają „coś od siebie”, puszczają wodze fantazji, a może nawet wymyślają jeszcze lepszą historię niż ta, od której rozpoczęło się krążenie informacji.
Jeśli jeszcze do szybkości rozprzestrzeniania się plotki dodamy co nie co o szybko zmieniających się trendach mody to chyba będziemy blisko tematu tego artykułu.
Bo to było tak.
Koleżanka, koleżanki mojej koleżanki słyszała od koleżanki koleżanki tamtej, że modne są teraz sukienki. I opowiedziała jej jakie. Tylko, że ta koleżanka, nie do końca to wszystko zrozumiała, w Internecie nie sprawdziła i innej koleżance też o sukienkach powiedziała i później tamta kolejnej i jak w końcu dotarła do mnie ta pogłoska to już wiedziałam jest moda na ABAŻUR.
Powiem Wam szczerze, że ja za modą nie jestem. Nie, w ogóle. Ale ta moda na abażur mnie jakoś zainteresowała i wciągnęła w swoje sidła. Bo ja akurat w domu remont wakacyjny robiłam i jakieś nowe elementy do odświeżonego salonu (dużego pokoju) były mi potrzebne. Więc ten abażur, który właśnie jest na topie to było jak strzał w dziesiątkę, i dowiedziałam się, że już taki abażur i Ewa Chodakowska i Anna Lewandowska i Katarzyna Warnke ma. I Sykut-Jeżyna, Sablewska, Kożuchowska i Janachowska (a kto to Janachowska?). No bo:
każda dziewczyna boska
abażurem na fejsie innym przyciera noska.
Wiedziałam już, że jest modny abażur. Ale jaki właściwie? No kto wie? W jaki wzór czy wzory, kolor czy kolory, fason, materiał. Jaki ten abażur najmodniejszy jest, bo ja tego nie wiem?
Do jasnej ciasnej. Trendy tak szybko mijają, nie nadążam. Za każdym razem jestem dopiero krok za nowością, kiedy ona już starością i przestarzałością jest. Co miesiąc nowa nowość, którą Ty must have.
A teraz się dobrze składa. Tak dobrze, świetnie i cudownie. Jestem jeszcze krok w krok z nowością i czuję to podskórnie, że mi ona faktycznie niezbędnie jest potrzebna. Tak to czuję, a przeczucie czuję, że mam dobre.
W mojej głowie już kwitnie plan.
Z samego rana jutro pójdę do sklepów szukać najmodniejszych abażurów. Tam się na pewno wszystkiego dowiem i o modnych abażurach i w ogóle….
Albo nie.
Pójdę już dziś. Najlepiej zaraz, już od razu. Po co się zastanawiać i czekać kiedy już i Natasza Urbańska ma, i stylistka gwiazd Joanna Horodyńska ma, i Zosia Ślotała oczywiście też już ma. Chcę wykrzyczeć światu: mam i ja.
Żeby to powiedzieć muszę to zrobić. Kupić abażur.
Idę.
Tylko właściwie gdzie mam kupić mój abażur. Są w galeriach czy butikach, meblowych sklepach czy sklepach z ładnymi rzeczami?
Czemu właściwie koleżanka mi nie powiedziała, co jej powiedziała inna koleżanka, co wiedziała od swojej koleżanki o tym, gdzie trzeba kupić abażur.
Dzwonię do niej. Oczywiście do tej mojej koleżanki, bo ja jej koleżanki, to w ogóle chyba nie znam.
Dzwonię raz. I nic. Dzwonię drugi raz. Też nic. Chyba krew mnie zaraz zaleje. Ja tu się śpieszę a ona telefonu nie odbiera.
Zaraz, zaraz. Jak to taka modna moda to koleżanka na pewno już jakiś wpis o abażurze na fejsie zamieściła. Ok, lecę sprawdzić.
Sprawdzam i nic. Zero informacji. O abażurze ani słowa. Ani zdjęcia, ani wpisu małego chociaż. Ok, może jej koleżanki coś na fejsie zostawiły, wzmiankę jakąś, info…
Nie zostawiły. To jakieś kurde nie normalne. Co się tu dzieje. Jaja jakieś? Wiadomości utajnione? Spisek? Najpierw plotkują, potem to jakoś nic nie wiedzą. Nic nie piszą, nic się nie odzywają.
Psy ogrodnika cholerne. Same pewnie już mają. Już się cieszą, nowości swoje celebrują.
Dobra. Sama sobie poradzę.
Wchodzę na Instagram i co czytam?: Gwiazdy pokochały seksowne ażury.
Co takiego?
Lewandowska połączyła sukienkę z ażuru z seksowną biżuterią projektu Sary Boruc, a Chodakowska podążyła w jej ślady i też zapozowała na Instagramie w tej ażurowej sukience.
I kto teraz zdobędzie więcej serduszek pod zdjęciem w ażurowej sukience? No kto?
No i znów mam dylemat!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA