PRZYSZŁA WIOSNA, JAKIŚ PROBLEM?

Wiosna

W końcu jest, nadeszła. WIOSNA! No i fajnie – jak mówią w jednej reklamie. Ale… No właśnie, jest parę tych „ale”.

Po pierwsze pogoda
– ciągle pozostawia wiele do życzenia. I przyroda jeszcze jakby zimowa bardziej niż wiosenna. Ale miejmy nadzieję, że zacznie się zmieniać na lepsze już szybko i coraz częściej czuć będziemy na sobie słoneczne promienie, których mamy od kilku miesięcy poważny deficyt. Dość mamy już pogody: szarej, deszczowej, depresyjnej, byle jakiej po prostu. Dość mamy siedzenia w domach, permanentnego niedotlenienia i dotkliwej niechęci do działań.

Po drugie – nasz blady wygląd. Trochę trzeba będzie nad tym popracować zanim zaczniemy nosić koszulki na krótki rękaw i letnie sukienki. Warto zacząć od picia większej ilości wyciskanych soków z warzyw i owoców, szczególnie na bazie marchwi. Pohamowanie apetytu i większa ilość ruchu też będzie naszym sprzymierzeńcem. No ale dla chcącego nic trudnego!

Po trzecie – wygląd otoczenia. Po zimie nasze osiedla, skwery, parki wyglądają mało zachęcająco. Puszki, butelki, stare kartony, psie odchody i jeszcze powycinane ostatnio drzewa tworzą typowo „swojski”, polski krajobraz. Jest brzydko! A miało być tak pięknie!
W końcu przyszła przecież wiosna!

A to podobno najpiękniejsza pora roku!

Przy okazji – dziś światowy Dzień Poezji, z tej okazji dla Was wiersz Wisławy Szymborskiej, którego dzo dziś nie znałam:

„Cebula”

Co innego cebula.
Ona nie ma wnętrzności.
Jest sobą na wskroś cebula
do stopnia cebuliczności.
Cebulasta na zewnątrz,
cebulowa do rdzenia,
mogłaby wejrzeć w siebie
cebula bez przerażenia.

W nas obczyzna i dzikość
ledwie skórą przykryta,
inferno w nas interny,
anatomia gwałtowna,
a w cebuli cebula,
nie pokrętne jelita.
Ona wielekroć naga,
do głębi i tympodobna.

Byt niesprzeczny cebula,
udany cebula twór.
W jednej po prostu druga,
w większej mniejsza zawarta,
a w następnej kolejna,
czyli trzecia i czwarta.
Dośrodkowa fuga.
Echo złożone w chór.

Cebula, to ja rozumiem:
najnadobniejszy brzuch świata.
Sam się aureolami
na własną chwałę oplata.
W nas – tłuszcze, nerwy, żyły,
śluzy i sekretności.
I jest nam odmówiony
idiotyzm doskonałości.