„ZIELONO MI”… OD RANA CZYLI JAKI COCTAIL POLECAM W TYM TYGODNIU

smoothies-detox-drink-healthy-berry-wallpaper (2)

Warzywa i owoce uwielbiam od zawsze. Podskórnie już od dziecka czułam, ze są mi po prostu potrzebne. Że jest mi po nich lepiej i fizycznie i psychicznie. Lepiej myślę, ładniej wygląda moja skóra, paznokcie czy włosy, no i chyba też ważne, zawsze mi smakowały.

U mnie jest po prostu tak – dzień bez warzywa i owocu to głupota!

Od jakiegoś czasu wierzę w dobrą siłę coctaili i smoothie. Witaminy, minerały, błonnik. Samo dobro. No i ten smak!
Uwielbiam!

Jeśli mogę, a dzięki warzywom i owocom jest to możliwe, staram się jak najlepiej dbać o zdrowie.
Zmiksowane, wyciśnięte lub zblendowane mogą mi w tym pomóc. Dbam dzięki nim o zachowanie jak najlepszej odporności organizmu, zwalczam (mam nadzieję) wolne rodniki, pomagają mi regenerować mózg i kości, usuwać toksyny i do tego poczuć się lekko i zdrowo. Niebagatelne jest też to ile siły i energii dodają mi na co dzień.
Ze wszystkich kolorów smoothie chyba najbardziej lubię zielony. Pozytywnie nastraja mnie od rana i daje porządnego kopa na cały dzień.

Dziś polecę Wam napój z warzyw i owoców na bazie cały czas popularnego (i to bardzo zdrowa popularność) jarmużu.
Słyszałam, że poza wszystkimi wartościami, które opisałam powyżej to smoothie radzi sobie ze zwalczaniem cukrzycy. Może więc warto go spróbować także i z tego powodu.
Wypijcie go w ramach śniadania i zostawcie sobie jeszcze na później, tak żeby drugą porcję wypić ciągu dnia.

Przepis na zielone smoothie

Składniki:
garść jarmużu
5 średniej wielkości bananów
2 jabłka
2 kiwi
Przygotowanie:
Składniki obrać, pokroić, wrzucić do blendera, zmiksować z dodatkiem około 500 ml wody i gotowe.

Smacznego!
I życzę wam żeby humor i dobra energia były z Wami. No i oczywiście, żeby udało Wam się jutro wypić jakiś fajny coctail!

MOJE ULUBIONE KOSMETYKI NATURALNE DOSTĘPNE DLA KAŻDEGO

woda

Dziś temat z wyjątkowo dziewczyńskiej półki. Bo zdrowie i uroda są dla kobiet bardzo istotne, bo każda z nas chce być piękna i dobrze się czuć we własnej skórze.
Mamy czasy, w których ciągle jeszcze, mimo ruchów minimalistycznych, panuje w Polsce ogromny konsumpcjonizm. Wiele z nas kupuje na co dzień mnóstw kosmetyków: kremów, pellingów, pomadek, i innych cudeniek. Myślę, że nie zawsze potrzebnie. Chociaż też jestem zwolenniczką kosmetyków. Ale staram się trzymać umiar. Bo niektóre z nich nie są mi potrzebne. Po prostu mogę je zdobyć nie kupując albo sama wykonać w bardzo prosty sposób w domu.
Oto kilka, które z pełną odpowiedzialnością polecam.

UŚMIECH
Najbardziej do twarzy nam z uśmiechem. Jesteśmy pogodniejsi a to samo w sobie dodaje uroku. Wyglądamy lepiej. Radość choćby najmniejsza lepsza jest niż smutek. Starajmy się uśmiechać jak najczęściej. Nie zawsze jest powód do uśmiechu? Wiem. Ale można sobie ten powód czasem wyobrazić albo przypomnieć po prostu coś miłego, albo coś co kiedyś nas rozśmieszyło. Ale najlepiej jest po prostu uśmiechnąć się do drugiego człowieka. Bo i jemu wtedy będzie przyjemniej. Bo uśmiech to dobre emocje i dobra energia. I ćwiczenia dla mięśni twarzy. Bezcenne.

CIEPŁY LETNI DESZCZ
Jeśli deszcz, to najlepiej ten letni, który jest taki orzeźwiający ale też ciepły. I ciekawostka, taki deszczyk może poprawić stan naszej cery. Bo ją nawilży i przez to będzie wyglądała zdrowo i promiennie. A i tak nawilżać cerę wypada regularnie. Więc deszczyk (byleby czysty, a nie o dużym natężeniu zanieczyszczeń) może naszą cerę wspomóc.

SOK Z WYCIŚNIĘTYCH ŚWIEŻYCH OWOCÓW LUB KOKTAIL
Staram się codzienne jeść owoce. Bo je po prostu uwielbiam. Dobrze służą mojej skórze i samopoczuciu. Często też je po prostu miksuję. Robię je bez dodatku cukru. Jeśli chce żeby koktajl był słodki dodaję banana, miód lub syrop klonowy. Lubię też koktajle owocowo-warzywne. Buraka łączę z marchewką, albo szpinak z ananasem i bananem. Możliwości jest wiele. Zależą od naszych upodobań smakowych. Jeśli nie mam w domu wyboru owoców to staram się zjeść chociaż jedno jabłko dziennie. Zdrowa zasada!

owoce

MASECZKA Z JABŁKA I JAJKA
Zetrzeć obrane i umyte jabłko (wystarczy połowa) na papkę i położyć na umytą skórę twarzy. Potrzymać parę minut. Zmyć chłodną wodą. Proste? A efektywne.
Albo wersja trudniejsza: zetrzeć jabłko na papkę i dodać żółtko. Wymieszać z kilkoma kroplami wody utlenionej. Położyć na skórę twarzy na 20 minut. Po zmyciu maseczki skóra będzie miała ładny kolor i będzie odżywiona.

CYTRYNA
Cytryna kojarzy nam się z dużą dawką witaminy C. I faktycznie dawka jest spora. Chociaż dzika róża, czarna porzeczka, pietruszka czy czerwona papryka mają jej więcej. Ale cytryna to też owoc, który spełnia naprawdę wiele innych funkcji. Staram się zawsze mieć je w domu, bo tak naprawdę wykorzystuje je w jakiś sposób codziennie. Od cytryn jestem tak jak od kawy, chyba uzależniona. Rano wypijam (jeśli tylko czas mi na to pozwala) szklankę wody przegotowanej lub mineralnej z połówką wyciśniętej cytryny. Potem na ogół do szklanki z wodą wkładam plasterek cytryny. Czasem zastępuję ją limonką. Stosuję też cytrynę na przebarwienia na twarzy i dłoniach. Skutkuje więc od czasu do czasu to robię. Wcieram też sok z cytryny w łokcie i stosuję na pięty stóp. Nie są wtedy takie szorstkie.
Cytryny używam też w kuchni. Pstrąga zapiekam z kilkoma plastrami. Wkładam je do środka ryby i wkładam do piekarnika. Ewentualnie nacieram wierzch ryby startą skórką. Lubię smak, zapach i działanie tego żółtego owocu. Dal mnie w pielęgnacji i kuchni niezbędny.

WODA
Wody piję dużo. Przede wszystkim dlatego, że niczym innym nie mogę napić się tak wyczerpująco jak wodą. Poza tym po prostu lubię ją pić. Jestem przyzwyczajona do picia około1,5 do 2 litrów dziennie. To odpowiada zapotrzebowaniu na wodę mojego organizmu który przy okazji oczyszczam.

PEELING Z KAWY Z OLEJEM MIGDAŁOWYM I OLIWĄ Z OLIWEK
Zrobić taki peeling jest naprawdę łatwo. A efekty po jego zastosowaniu są rewelacyjne.
Jak zrobić?
Wystarczy dzień wcześniej zaparzyć kawę po turecku i taką odstaną połączyć następnego dnia oliwą z oliwek i olejem kokosowym. Proporcje wyczujecie same. Skóra jest odżywiona, nawilżona, naskórek lekko złuszczony. Super!
Jeśli chce zrobić peeling ust to rozsmarowuję w palcach trochę cukru z olejem migdałowym i nakładam lekko je ścierając. I gotowe.

SAŁATKI
Uwielbiam wszelkie sałatki. Szczególnie na bazie sałat: lodowej, masłowej, rzymskiej, rukoli, roszponki czy innych. Najlepiej z dodatkiem sosu winegret na bazie dobrej oliwy z oliwek. A dodatki? Pomidorki, papryka, ogórki, fasola, cieciorka, słonecznik prażony, mango, awokado i tuńczyk albo łosoś. Za sałatkami na bazie majonezowej nie przepadam, bo majonez jest niedobry dla mojej skóry. Powoduje wypryski i pogarsza jej koloryt.

sałatka

Kilka bardzo prostych i myślę, że całkiem dostępnych metod i produktów i poczujemy się lepiej i zdrowiej. A w oku pojawi się błysk!

ŚCIEŻKA ZDROWIA

Ścieżka

W naszym mieście jest dużo zieleni i jeszcze więcej jezior. Zgodnie z przysłowiem „w zdrowym ciele zdrowy duch” postanowiliśmy dziś zadbać o ciało. Ze szczególnym uwzględnieniem stawów. O stawach, powiem szczerze, sami nie pomyśleliśmy, ale miły pan emeryt, z którym ucięliśmy sobie pogawędkę, podpowiedział nam, że to właśnie dla swoich stawów robi dwa, trzy okrążenia jeziora dziennie. Sporo! Naprawdę nieźle. Nam wystarczyło jedno okrążenie, a i tak już poczuliśmy zmęczenie. Ale my ciągle jeszcze jesteśmy na etapie wypracowywania w sobie kondycji. Bo w tej materii u nas jeszcze kiepsko, ale pracujemy nad tym, żeby było coraz lepiej. I będzie! Takie mamy postanowienie na nowy sezon.
Czemu wybraliśmy właśnie taki rodzaj spaceru? Bo mieliśmy w tym wypadku połączenie lasu, jezior, parku z ławeczkami a także ścieżki miejskiej, na której ustawiono przyrządy do ćwiczeń. Przyjemne z pożytecznym. A i urozmaicenie jest. Więc fajnie.

WP_20160824_089WP_20160824_106

WP_20160824_036

Obiecaliśmy sobie, że będziemy więcej się ruszać i żeby nie być gołosłownymi wzięliśmy się za to skutecznie. Bo to już kolejna nasza wyprawa po zdrowie. Wyprawa, która jest czasem tylko spacerem we własnym tempie a czasem marszobiegiem. I znów jakieś urozmaicenie.
Kilka godzin w ruchu, na świeżym powietrzu dziennie i człowiek czuje się lepiej. Po prostu już wiemy, że warto. Jak skończyliśmy narzekać na to, że nigdy na spacery nie ma czasu to i czas się znalazł. Mniej oglądania telewizji i siedzenia w fotelu, za to więcej ruchu na powietrzu, czyli bilans dodatni.
I nawet nie ważne jaka jest pogoda. Zabieramy ze sobą płaszcze przeciwdeszczowe, parasole i okulary przeciwsłoneczne. Szykujemy kanapki i herbatę w termos, koniecznie jakieś owoce i tyle nas nasze mieszkanie widziało.
W tym roku pogoda zmienna, czasem słońce, czasem deszcz, ale to nam nie przeszkadza. Stwierdziliśmy, że uznamy to za dodatkowe urozmaicenie. I jak już w ten sposób podeszliśmy do tematu to się wszystko jakoś poskładało i korzystamy z uroków przyrody aż do wyczerpania sił. Jak jesteśmy zmęczeni przysiadamy na ławeczce, jemy samodzielnie przygotowany posiłek albo coś tam sobie czytamy. Bo zapomniałam dodać, że książki lub gazety też są naszymi towarzyszami w spacerach. I całkiem już sporo literatury pięknej, fachowej i motywacyjnej udało nam się przy okazji przyswoić. Czyli wszystko staramy się robić pod kontrolą bez uszczerbku dla umysłu.

Jak wracamy do domu czeka już na nas Brysia (nasz kotek) i często bywa tak, że wychodzimy na spacer jeszcze z nią. A jak Brysia akurat nie jest zainteresowana spacerem, to może właśnie trzeba odnieść książkę do biblioteki albo zrobić zakupy, więc do ilości zrobionych kroków do tej pory dodać można ich jeszcze trochę. I dziesięć tysięcy gwarantowane. My ich nie odmierzamy pedometrem (krokomierz) po prostu idziemy. Podobno te 10 tysięcy to tyle, ile powinno robić się dziennie kroków dla naszego zdrowia. Co więcej, dla szczupłej talii, urody i młodego wyglądu… Zmniejszenia cholesterolu i odpowiedniej szybkości ciśnienia tętniczego. W sumie to wszystko idzie w parze. Dla mnie rewelacja. A kondycja się już poprawia. Taki styl życia wybieramy.

promenada

Istotnie jest, żeby ruszyć się z przysłowiowego fotela i zamiast ciągłego niezadowolenia i gnuśnienia zacząć cieszyć się życiem. Nam już znudziło się to marnotrawstwo czasu. I oby tak dalej. Co ja mówię, oby było jeszcze lepiej! Trzymam za nas kciuki!

Ps. My już odczuwamy dużą poprawę szybkości i jakości pracy, koncentracji i ogólnej produktywności. Nie pozostaje nam więc nic innego i jak Was zachęcić. Bo może i Wam się spodoba?